
W lutym 2025 r. Komisja Europejska ogłosiła pakiet „Omnibus”, którego celem jest odciążenie firm w zakresie raportowania zrównoważonego rozwoju. Kluczowy filar – dyrektywa „Stop-the-Clock” – wprowadza dwuletnie opóźnienie obowiązków CSRD dla drugiej i trzeciej fali spółek oraz podnosi próg kwalifikacji >1000 osób zatrudnionych. Na wdrożenie nowych przepisów państwa członkowskie mają czas do 31 grudnia 2025 r.
Komisja zapowiedziała też zmianę standardów raportowania zrównoważonego rozwoju. Celem jest ograniczenie liczby wskaźników i danych, będących podstawami raportów. Pełna rewizja ESRS ma być gotowa do października 2025 r.
Łagodzenie reguł ma obniżyć obciążenia administracyjne o 25% dla wszystkich firm i o 35% dla MŚP, ale część ekspertów ostrzega, że zbyt duża redukcja obowiązków może doprowadzić do obniżenia europejskich ambicji klimatycznych. Choć deregulacja ma odciążyć przedsiębiorstwa, kontekst gospodarczy i klimatyczny pokazuje, że to nie tylko kwestie formalne, ale przede wszystkim strategiczne wyzwanie dla Europy. Transformacja energetyczna, rosnące koszty surowców i ryzyka klimatyczne, np. susze, przerwane łańcuchy dostaw, coraz mocniej wpływają na konkurencyjność firm.
Unia Europejska stoi przed dylematem: jak pogodzić tempo zielonej transformacji z utrzymaniem przewagi konkurencyjnej. Zbyt szybkie łagodzenie wymogów może ułatwić życie firmom tu i teraz, ale w dłuższej perspektywie grozi pozostaniem w tyle w wyścigu o innowacje i kapitał.
Dla gospodarki kluczowe jest więc znalezienie równowagi – uproszczenie obowiązków raportowania, ale bez utraty wiarygodnych danych ESG, które są podstawą decyzji inwestorów i kierunku przepływu finansowania. W erze, gdy klimat staje się jednym z głównych czynników ryzyka systemowego, dostęp do przejrzystych informacji o wpływie firm na środowisko będzie nie tylko wymogiem regulacyjnym, ale też fundamentem odporności gospodarki europejskiej.